<< Newsletter >> Zapisz się do Newslettera i bądź na bieżąco!

O istotnych nagraniach

Szaremu człowiekowi czasem w ogóle do głowy nie przychodzi, że można zajmować się zapisywaniem tego, co ktoś mówi na jakimś nagraniu. Są po prostu osoby, które nie widzą w tym w ogóle sensu, nie zdają sobie bowiem sprawy, że transkrypcja nagrań jest w wielu przypadkach bardzo przydatna.

W życiu codziennym

Nie chodzi o samo zapisywanie dla zabawy, chociaż i to się może zdarzać. Dziewczynka zapisująca ze słuchu słowa ulubionego utworu muzycznego w żadnym stopniu nie zdaje sobie sprawy, że dokonuje właśnie transkrypcji nagrania. Nie dość, że nie zrozumiałaby sensu skierowanych do niej słów, to jeszcze zaprzeczyłaby mówiąc otwarcie, że ona tylko zapisuje wyśpiewywane słowa. I racja, tym właśnie jest transkrybowanie.

Profesjonalnie

Najróżniejszym filologom: angielskim, polskim i tak dalej transkrypcja natomiast kojarzy się, i owszem, z zapisem, ale fonetycznym. Służy ona do zapisywania tego, w jaki sposób wypowiadane są określone słowa. Chodzi zatem o zapisywanie słów na kartce. Transkrypcja nagrań jest niezwykle przydatna w wielu zawodach, ale i w życiu codziennym. A najlepszą wiadomością jest to, że są instytucje zajmujące się transkrybowaniem, np copywriterzy jak Miasto Tekstu. Nie tylko tego, co zapisane jest na nośniku multimedialnym, ale także przepisywaniem tekstu odręcznego na drukowane pismo. Osoby zajmujące się tego typu sprawami muszą mieć niezwykłą umiejętność rozczytywania ludzkich pism, bo czasem czytając czyjeś rękopisy ma się wrażenie, że w ręku trzyma się dziwnego pochodzenia hieroglify.

transkrypcja nagrańDobrze, wracając do tematu przewodniego warto w tym momencie zastanowić się w jakich sytuacjach życiowych można mieć styczność z transkrypcją nagrań. Pierwszym co się narzuca na myśl, jest przepisywanie zarejestrowanego wykładu. Bywa bowiem, że nie zawsze ma się ochotę na notowanie tego, co wykładowca mówi. W takiej sytuacji można dokonać rejestracji dźwięku na jakimś nośniku, a potem w domu to transkrybować. Czy jednak jest sens takiego zachowania? Jest to jakby podwójna praca. Nie dość, że trzeba od godziny do półtorej poświęcić na siedzenie i „słuchanie” to w domu będzie się musiało, przynajmniej, jeszcze raz tyle poświęcić na zapisywanie słów nauczyciela akademickiego. Dla jednych jest to stratą czasu, dla innych jednak szansą na bardzo dokładne notatki. Prawdą bowiem jest, że przy tego typu zapisie żadne słowo nie umknie uwadze notującego. Jest tylko jedna, dość istotna sprawa. Mianowicie, czy takie nagrywanie wykładów bez zgody, a co gorsza także i wiedzy wykładowcy jest czymś w porządku? Raczej nie, a nawet jest to niezgodne z prawem.

Nagrywanie zgodnie z prawem

O tym, że rozmowa telefoniczna będzie rejestrowana jesteśmy za każdym razem informowani, więc uczciwość nakazuje, by uprzedzić a raczej poprosić o zgodę na nagrywanie nauczyciela. Jeśli się nie zgodzi trudno, ale prawdopodobnie nie powinno być z tym problemu. Szczególnie, gdy nie ma nic do ukrycia. I jeszcze jedna ważna kwestia. Rejestrowanie wykładów powinno służyć jedynie do dokonania w późniejszym terminie transkrypcji tego nagrania; wykorzystywanie go do innych celów jest niegodne.